AŁŁA PUGACZOWA - rosyjska primadonna

AŁŁA PUGACZOWA

Pugaczowa, Ałła Ałła Borisowna Pugaczowa (ros. Алла Борисовна Пугачёва) to rosyjska wokalistka, kompozytorka, aktorka i reżyser. Sława A. Pugaczowej osiągnęła swój pik w latach 80-tych, do dzisiaj jest jednak najpopularniejszą rosyjską piosenkarką. Wciąż nagrywa nowe piosenki. Repertuar A. Pugaczowej liczy około 400 pozycji. Bez wątpienia to fenomen nie tylko rosyjskiego piosenkarstwa. Przez samych Rosjan zwana jest primadonną.

Według sondaży to druga najpopularniejsza postać w Rosji (po W. Putinie, przed D. Miedwiediewem), druga najbardziej szanowana (po W. Putinie). Oznacza to nie tylko, iż jest najbardziej znaną kobietą w Rosji, ale też jedyną osobą nie związaną z polityką w czołówce rosyjskich elit. Honorarium za jedno wystąpienie Pugaczowej wynosi średnio 70 tys. euro. W swej karierze A. Pugaczowa sprzedała już ponad 300 milionów nagrań (więcej na świecie sprzedali tylko The Beatles, Elvis Presley i ABBA). Oznacza to, iż nikt na świecie z obecnie tworzących piosenkarzy nie sprzedał więcej nagrań, niż A. Pugaczowa. Od końca lat 80-tych Pugaczowa firmowała swym imieniem perfumy. W pierwszym półroczu ich sprzedaż przekroczyła 100 tys. sztuk. W 1997 r. przyszła kolej na buty Ałła. Rok 2001 to zegarki z inicjałami AB. Natomiast w 2007 r. nadawać zaczęło radio Ałła. Już w 2009 r. w Petersburgu pojawi się Teatr Piosenki Ałły Borisowny Pugaczowej. Majątek piosenkarki ocenia się na około 100 milionów euro. Oprócz kilku nieruchomości posiada nawet własny wagon kolejowy (przyczepiany do normalnych pociągów), którym często podróżuje.

W ciągu wielu lat A. Pugaczowa wykształciła swój własny styl. Temu też zawdzięcza swą sławę i oryginalność. Najbardziej znany rosyjski projektant mody - Wiaczesław Zajcew zaprojektował na jej zlecenie autorski krój odzieży. Zakłada on szerokie, rozszerzane suknie, często wręcz przytłaczające figurę samej artystki. Symptomatyczna jest też fryzura piosenkarki, określana mianem burzy blond-rudych włosów. Sam wizerunek wokalistki stał się obiektem niezadowolenia władz radzieckich, które częstokroć dawały temu wyraz. Na niektórych państwowych koncertach A. Pugaczowa była zmuszana ubrać się „w coś normalnego”. A. Pugaczowa zawsze mówiła, że dzięki szerokiej sukni może dostosować swój sposób poruszania się i sam wygląd do każdej piosenki. A. Pugaczowa o swoich „chałatach” mówi w sposób następujący: „dzięki temu widz patrzy na mój strój ledwie chwilę, a dalej śledzi już tylko za muzyką”.

Obecnie

A. Pugaczowa otrzymała już setki różnego rodzaju nagród - ostatnio m.in. milenijną nagrodę International Biographical Centre w Cambridge, przyznawaną dla najwybitniejszych muzyków XX w. Wokalistka nie zawdzięcza jednak swej kariery zabiegom marketingowym, promocji. Historia muzyki notuje niewiele piosenkarzy, mających podobne warunki głosowe - praktycznie skala jej głosu obejmuje wszystkie zakresy głosów kobiecych i wiele niskich, aż 3 oktawy (kontralt - sopran). W większości piosenek dominuje jednak alt i kontralt. Uwagę zawraca też formant szemrowy - tj. jej lekko ochrypnięty ton głosu. A. Pugaczowa potrafi śpiewać zarówno głosem dziecka, cyrkowca, śpiewaczki operowej i gwiazdy rocka czy nawet techno (!). Pytana kiedyś przez dziennikarzy czy ma talent odrzekła, iż oczywiście posiada go, bowiem jest świetną... malarką i kucharką. Po przerwie zastanowienia wymieniła jeszcze piosenkarstwo. Swoją drogą - gdy w 1986 r. miała miejsce awaria elektrowni atomowej w Czarnobylu i władze radzieckie pytały tamtejszych mieszkańców, co chcieliby dostać w ramach zadośćuczynienia od władz sowieckich - odpowiedź brzmiała jednoznacznie - Przywieźcie pomarańcze i Pugaczową. I przyjechała. Ledwie 2 miesiące po wybuchu elektrowni. Śpiewała 3 godziny, bez przerwy. A. Pugaczowa później przyzna, że prosił ją o to oficer KGB wysłany specjalnie przez J. Andropowa. Podobno wokalistka jako honorarium dostała zapalniczkę, ale jej głos rozbrzmiał po gruzach elektrowni. Skądinąd A. Pugaczowa przypuszcza, iż jej problemy ze zdrowiem wywiązane w latach 90-tych mogły mieć związek z tym charytatywnym koncertem.

A. Pugaczowa w 1991 r. została uznana Narodową Artystką. Był to ostatni dekret prezydenta Michaiła Gorbaczowa. Później była jeszcze odznaczana przez Borysa Jelcyna oraz Władimira Putina. Wyróżniają ją także sami Rosjanie. Np. według rankingu rosyjskiego Fobesa (w którym oceniano dochody, uwagę mediów, popularność wśród Rosjan) A. Pugaczowa nadal jest numerem jeden wśród rosyjskich piosenkarzy. Drugi jest natomiast Dima Bilan.

A. Pugaczowa jest ambasadorem dobrej woli UNICEF w Rosji. Niedawno wokalistka została też członkiem Izby Społecznej - instytucji doradczej przy prezydencie Federacji Rosyjskiej, która zajmuje się m.in. rozdziałem środków na wsparcie rosyjskich organizacji pozarządowych. Na pytanie, dlaczego zaangażowała się w tą działalność mówi tak:
To było po tym, jak dostałam pierwszą emeryturę - myślałam, że to jakieś kpiny [później A. Pugaczowa przyzna, że jej służba dostaje więcej pieniędzy]. Włączyłam się do działań Izby właśnie po to, żeby władze podniosły ludziom emerytury. Zamęczałam ich swoim gadaniem i powoli zaczęli dodawać: raz, drugi. Po troszeczku, ale jednak. Na początku wszyscy myśleli, że ze mnie taka Matka Teresa i zaczęli do mnie przysyłać listy z prośbą o wsparcie. Byłam głupia i parę razy uległam tym prośbom.

Prezentując dorobek piosenkarstwa A. Pugaczowej chcielibyśmy skoncentrować się na nowszych utworach. Celem tego zamierzenia jest prezentacja nowych (mało znanych w Polsce) piosenek rosyjskich/ ukraińskich. Sądzimy także, że tak legendarnych piosenek jak Arlekino (singiel Arlekino sprzedano w liczbie 10 mln egzemplarzy), czy Ajsberg większości internautów przypominać nie trzeba.

A.Pugaczowa związana jest obecnie z Maksimem Gałkinem. To znany rosyjski satyryk i prezenter telewizyjny. Prowadzi w telewizji m.in. rosyjskie wydanie milionerów oraz rozmaite koncerty, recitale. Bez wątpienia jednak swą karierę zawdzięcza protekcji A. Pugaczowej. Notabene, A. Pugaczowa jest wiele starsza od M. Gałkina. Wcześniej A. Pugaczowa była m.in. przez 11 lat w małżeństwie ze znanym rosyjskim piosenkarzem - Filippem Kirkorowem. W sumie wychodziła już za mąż czterokrotnie. Ze wszystkimi swoimi byłymi partnerami - jak sama mówi - żyje jednak w przyjaźni. Gdy w 1994 r. przyszła pora na małżeństwo z F. Kirkorowem - podobno same pieczątki o ślubie stawiano w dokumentach A. Pugaczowej już w rubryce „dzieci”, bo we właściwej miejsca już nie było.

Rozumie się samo przez się, iż poniższa piosenka to głównie wizytówka M. Gałkina, jest jednak ważnym elementem w najnowszym dorobku piosenkarskim A. Pugaczowej. Uwagę na prezentowanym niżej roliku (tak nazywają Rosjanie nagrania tego typu) zwraca też odmienny image Pugaczowej. Czarne, proste włosy, czerwone okrycie. Na klipie uwagę zwracają też samochody - A. Pugaczowa uwielbia drogie samochody (zarówno rosyjskie, jak zachodnie), kilka limuzyn ma na własność. Na objawy zainteresowania tym faktem dziennikarzy mówi: Nie będę przecież jeździć Żygulim [radziecki samochód podobny do dużego Fiata].

Ałła Pugaczowa i Maksim Gałkin: Bądź albo nie (ros. Будь или не будь), słowa i muzyka: T. Załużnaja, 2003.


A. Pugaczowa w latach 80-tych próbowała też osiągnąć sukces w piosenkarstwie skandynawskim. Wielokrotnie bywała wówczas w Szwecji i Finlandii. W 1984 r. zespół ABBA zaprosił A. Pugaczową do nagrania wspólnego musicalu Chess. Niestety A. Pugaczowa odmówiła, a jak się później okazało, decyzję za nią podjęło ministerstwo ZSRR. Wkrótce (w 1985 r.) A. Pugaczowa wydała jedyny album nie po rosyjsku - zatytułowany Watch out.

Poniższą piosenkę A. Pugaczowa śpiewała w trzech językach - rosyjskim, francuskim i angielskim. Szczególnie pięknie brzmi podobno mimo wszystko wersja francuska. Utwór (choć jego muzyka nawiązuje nieco do konwencji kabaretowej) poświęcony jest Ludmile Gurczenko (ukraińskiej i rosyjskiej piosenkarce i aktorce). A. Pugaczowa w piosence nazywa ją primadonną. Co ciekawe - ta liryczna piosenka przez samych Rosjan została nazwana - najmniej podobającym się (czy nawet niepodobającym się) utworem z repertuaru A. Pugaczowej. Kompozycja jest też ciekawa z racji na fakt, iż w całości (słowa, muzyka, wykonanie) stworzona została przez A. Pugaczową. Tymczasem najwięcej tekstów językowych dla wokalistki napisał Ilja Rieznik, natomiast ponad 30% muzyki dla swych numerów napisała sama A. Pugaczowa.

Ałła Pugaczowa: Primadonna (ros. Примадонна), słowa i muzyka: A. Pugaczowa, 1997.


Jedną ze swych najnowszych piosenek, A. Pugaczowa poświęciła swojej córce - Kristinie Orbakajte. A. Pugaczowa zawsze starała się promować swą córkę w rosyjskim piosenkarstwie. Obecnie K. Orbakajte uważana jest często za jedną z najbardziej znanych rosyjskich piosenkarek (np. wg The World Music Awards) K. Orbakajte jest również aktorką. A. Pugaczowa zawsze obwiniała się, iż jej córka w dzieciństwie była zmuszona mieć niełatwe, wręcz dorosłe życie. W tejże tonacji powstała też przedstawiona niżej piosenka. Na filmie występuje równolegle A. Pugaczowa i K. Orbakajte (w zamyśle producentów roliku w wieku 5, 9, 15 lat oraz współcześnie). Utwór nieodzownie kojarzy się także z nadchodzącym końcem każdej gwiazdy (i człowieka), w tym też A. Pugaczowej.

Ałła Pugaczowa: Zapraszam na schyłek (ros. Приглашаю на закат), słowa: A. Pugaczowa; muzyka I. Krutoj, 2006


A. Pugaczowa zagrała w kilku filmach pierwszą (często tytułową) rolę. Do filmu Żenszczina, kotoraja pojot (1978, jej pierwszy film), w którym wcieliła się w główną rolę piosenkarki Anny Strielcowej (historia niczym baśniowego Kopciuszka), sama napisała kilka piosenek. Nie chcąc jednak, aby były one przyjęte pod imieniem tak znanej piosenkarki - co wręcz natychmiast przesądziłoby o jej zwycięstwie, przyjęła podówczas pseudonim Borys Gorbonos i stanęła do konkursu na ścieżkę dźwiękową do filmu. Ostatecznie producentom piosenki tak spodobała się twórczość Gorbonosa, iż otrzymał „on” ofertę napisania całej muzyki do filmu. A. Pugaczowa specjalnie nawet przebrała się za Gorbonosa (przykleiła wąsy, ucharakteryzowała fryzurę, ubrała marynarkę męża) i wysłała takie zdjęcia do producentów filmu. Cała historia ukazuje zamiłowanie Pugaczowej do groteski, która często obecna jest w tekstach jej piosenek.

Film Żenszczina, kotoraja pojot w roku premiery obejrzało 55 milionów widzów. Oznacza to, że był to niebywały sukces komercyjny obrazu filmowego. A. Pugaczowa do dzisiaj określana jest imieniem żenszcziny, kotoraja pojot. Później seryjny morderca - Anatolij Nagijew będzie mówił, iż chciał zabić właśnie żensczinu, kotoraja pojot. Uratowały ją tylko szczęśliwe zbiegi okoliczności i jej mąż-ochroniarz. Maniak A. Nagijew podobno dostawał szaleństwa podczas oglądania tego filmu.

Film Żenszczina, kotoraja pojot okazał się być wielkim sukcesem, co zachęciło producentów do nakręcenia kolejnej części. Jednakże sama wokalistka w czasie zdjęć odmówiła uczestnictwa w filmie, a rolę Wiktorii Swobodiny przejęła Sofia Rotaru. Film nazwano Dusza.

Poniższy rolik pochodzi z kolei z filmu Ironija sud'by. Prodołżenije (2007). Jedną z głównych ról w filmie zagrała Barbara Brylska. Melancholijny utwór wykonuje A. Pugaczowa ze swoją córką - K. Orbakajte. Współtwórcą słów piosenki jest Dżachan Połłyjewa - główna spiczrajter prezydenta Rosji.

Ałła Pugaczowa i Kristina Orbakajte: Znowu zamieć (ros. Опять метель), słowa: K. Meladze D. Połłyjewaja; muzyka: K. Meladze, 2007.


Piosenkarka prowadzi wiele projektów w rosyjskiej telewizji. Fabrika zwiozd Ałły Pugaczowoj (tj. Fabryka Gwiazd Ałły Pugaczowej) to bijący rekordy oglądalności projekt Pierwszego Kanału w 2005 r. Pierwsza edycja Fabryki wyszła w 2002 r. W ramach programu odbywają się zajęcia muzyczne dla młodych wykonawców, nagrania nowych piosenek, koncerty. Dodatkowo widzowie mają okazję śledzić za codziennym życiem młodych wykonawców. A to wszystko w scenerii przypominającej nieco dom Wielkiego Brata. Program liczy już 7 edycji. Drugim promowanym przez A. Pugaczową corocznym programem jest Piesnia Goda (czyli Piosenka Roku). Tradycja festiwalu sięga 1971 r., obecnie występują na nim wszystkie gwiazdy estrady ze Wspólnoty Niepodległych Państw. Poniższa piosenka pochodzi właśnie z tego konkursu piosenki.

Poniższa piosenka świadczy też znakomicie o dążności do teatralizacji widowiska estradowego przez A. Pugaczową. Rzadkością są z kolei teledyski z udziałem wokalistki. Bowiem w przeciwieństwie do samego zapisu dźwięku - obraz filmowy sprzed kilkunastu laty znacząco odstaje od standardów współczesnego zapisu obrazu. Twórczość A. Pugaczowej tymczasem nie sposób zdefiniować jako czasowo modną.

Ałła Pugaczowa: Ty tam, a ja tam (ros. Ты там, а я там), słowa i muzyka: T. Załużnaja, 2007.


Kolejną piosenkę cechuje nieco odmienny charakter, słychać wyraźne akcenty rockowe. Od końca lat 80-tych A. Pugaczowa zaczęła eksperymentować z tym żanrem piosenki. Poniższy utwór rzadko pojawia się obecnie w efirze. A. Pugaczowa przyznaje, że niezbyt podoba się jej tekst kompozycji.

Ałła Pugaczowa: Strefa wyobcowania (ros. Зона отчужденья), słowa: A. Pugaczowa; muzyka: I. Krutoj, 2003.


Nie wiadomo, na ile A. Pugaczowa jest świadoma własnej sławy. Sama A. Pugaczowa mówi, że wzorować mogłaby się tylko na Edith Piaf. Wiadomo jednak, jak wielu wschodnioeuropejskich wykonawców naśladuje głos i styl ubierania wokalistki. Osobiście do tego grona zaliczylibyśmy - Łajmę Wajkule, Irinę Allegrową czy nawet Anastasiję Prichodko. W 1988 r. zdecydowanie mówiła, iż chce stworzyć coś nowego, aby uciec od fali naśladowców.

Poniższa piosenka to jedna z najnowszych kompozycji A. Pugaczowej. Wokalistka przyznaje jednak, że coraz bardziej powątpiewa w sens wypuszczania nowych albumów (mimo że dotychczas prawie każdy jej nowy singiel zdobywał szczyty krajowych list przebojów), bo jej piosenki jeszcze przed oficjalnym pojawieniem się w sprzedaży, często mają już piraci w swej dystrybucji. Ostatnio A. Pugaczowa mówiła, że osobiście podobałaby się jej akcja rozdawania za darmo jej najnowszej płyty. Wówczas tylko pokona piratów.

Ałła Pugaczowa: Dmuchawiec (ros. Одуванчик), słowa: S. Osiaszwili; muzyka: A. Łukjanow, 2007.


Leonid Breżniew to działacz polityczny w epoce Ałły Pugaczowej - takie ironiczne przysłowie krążyło po całej Rosji. Kiedyś na konferencji prasowej dziennikarze zapytali właśnie, czy sama A. Pugaczowa zna ten kawał. Tak później wspomina tę sytuację sama wokalistka: Oho, zaczyna się - pomyślałam. Ale powiedziałam, że słyszałam. W tym momencie wszyscy dziennikarze zastrzygli uszami i chwycili za długopisy. „A kto go pani opowiedział? Gdzie pierwszy raz go pani usłyszała?”. A ja, nie zastanawiając się nawet sekundy, skłamałam: Jak to kto? Breżniew! Sam mi opowiedział, gdy byłam u niego w gościach - to była oczywiście bzdura, ale przynajmniej się odczepili.
Taka już jest A. Pugaczowa. Ale cóż - jak śpiewała w jednej z piosenek - królowie mogą wszystko. A co do polityki - A. Pugaczowa mówi o niej tylko cztery słowa - mam ją w nosie.

Tuż przed Olimpiadą w Moskwie cały kraj dowie się, że A. Pugaczowa jest w więzieniu, na kolonii karnej, a na koncerty będzie mogła przyjeżdżać tylko w konwoju ochrony. Później A. Pugaczowa przyzna, że była to tylko wymyślona przez nią plotka. Po prostu chciała przekonać się, ile czasu minie od momentu, gdy powie wybranej osobie z jej otoczenia artystycznego o takim fakcie do poinformowania całego kraju. Okazało się, że jest to kwestia 2-3 dni.

A. Pugaczowa to też jeden z głównych obiektów zainteresowania rosyjskiej żółtej prasy (czyli gazet brukowych), które nieraz pisały o operacjach plastycznych primadonny, kolejnych ślubach, a nawet śmierci i utracie głosu. Wiadomo też, jak bardzo negatywnym stosunkiem darzy A. Pugaczowa dziennikarzy opisujących szczegóły z jej życia. Kiedyś osobiście wyprosiła dziennikarza, który zastał ją przy jedzeniu śniadania (które jak później zobaczył cały kraj składało się z kanapek z kiełbasą i butelki wody mineralnej) - wykrzyknęła do niego wówczas ironicznie - Zawtrak aristokrata! (tj. Śniadanie arystokraty!). Innym razem - gdy jeszcze w czasach sowieckich w Kazachskiej prawdzie (organ Komunistycznej Partii Kazachstanu) ukazał się na nią kolejny paszkwil, primadonna zanim rozpoczęła piosenkę na koncercie w Kazachstanie, zacytowała treść artykułu, porwała na strzępy i rozrzuciła po scenie. Nie zważała nawet na to, iż w pierwszych rzędach siedzieli zdezorientowani działacze partyjni.

Tymczasem A. Pugaczowa utrzymuje, iż najlepszym sposobem na poznanie jej samej jest uważne słuchanie piosenek. W 2003 r. po fali nowych sensacji medialnych, A. Pugaczowa nakręciła film muzyczny Skazki o lubwi (tj. Bajki o miłości). W filmie jest 6 piosenek wokalistki: Lubow', Gołowa, Prijechali, Wsie uszli w osien', Nie płacz' oraz Nie sgoriu. Resztę fabuły obrazu filmowego tworzą dialogi między A. Pugaczową, ekstrawagantnym pracownikiem kinowym i prezenterem telewizyjnym Semem Klebanowem. Wszelakie uczucia akcji kończą się to happy endom, to rozczarowaniem. Film ukazuje według zamysłu reżyserskiego różne drogi poszukiwania szczęścia. Poniżej prezentujemy fragment filmu z piosenką Nie płacz'.

Ałła Pugaczowa: Nie płacz (ros. Не плачь), słowa i muzyka: T. Załużnaja, 2003.


Poniższa piosenka bywa też porównywana z utworem Niebo eto ja Sofii Rotaru. Z tym, że zakończenie obu piosenek jest bardzo odmienne. Mimo sięgającej jeszcze czasów sowieckich rywalizacji z S. Rotaru (wielokrotnie negowanej przez same wokalistki), A. Pugaczowa mysli obecnie o nagraniu wspólnej piosenki z S. Rotaru.

Ałła Pugaczowa: Tramwaik rzeczny (ros. Речной трамвайчик), słowa: J. Murawjewa; muzyka: I. Krutoj, 2002.


Słuchając poniższej piosenki warto zwrócić uwagę na specyficzną technikę wokalną A. Pugaczowej zakładającej m.in. tzw. emisję krzykową. Artystka prowadzi do kontrastu dźwiękowego przez dobieranie odmiennych dźwięków (w tym parlando). Z momentu ukazania się poniższej piosenki zaczęto mówić, iż A. Pugaczowa buduje obraz silnej, twardej osobowości. Piosenkarka skwituje to następującymi słowami:

Zauważyłam, iż jeśli w piosenkach będę silną, twardą kobietą; która nie płacze u okna, ni sama w pościeli; to w życiu osobistym stanę się całkiem ostrożna i delikatna. Natomiast gdy wybiorę drugi repertuar - będę liryczną, inteligentną, chyba sami się domyślacie jaką osobą będę w swym życiu? Ale to taka właśnie zasada.

Ałła Pugaczowa - Silna kobieta (ros. Сильная женщина), słowa: A. Pugaczowa, A. Ałow, K. Krastaszewskij; muzyka: A. Ukupnik, 1995.


Wcześniejsza kariera

A. Pugaczowa uważana jest za supergwiazdę na obszarze całego b. ZSRR od 1981 r., kiedy to wykonała solo piosenkę Maestro. Starsze piosenki wokalistki na pewno nieco różnią się od tych nowych. Sama A. Pugaczowa proszona o porównanie swej dawnej i teraźniejszej twórczość mówi tylko, iż „w starości najgorsze są myśli o młodości”. Niewątpliwie jednak energiczną A. Pugaczową niesposób nazwać osobą starszą.

Jeszcze w 1978 r. A. Pugaczowa wystąpiła na konkursie Interwizji w Sopocie z nieco kabaretową piosenką Wsio mogut koroli. Wagę festiwalu można było w tym czasie przyrównać do Eurowizji bloku wschodniego. Początki wielkiej kariery A. Pugaczowej nie zawsze były proste:

Pamiętam bardzo dokładnie, jak w 1978 r. leciałam na festiwal w Sopocie z piosenką „Wsio Mogut Koroli” i spóźniłam się na samolot. W kolejnym nie było już miejsc, ale polscy piloci ulitowali się nade mną i wzięli do swojej kabiny. Wysiadłam na lotnisku, a tam nikogo. Podbiegają taksówkarze, a ja - wielka gwiazda - nie mam pieniędzy, tylko wódkę i szampana w torbie. Tak się u nas wtedy jeździło - organizowali ci wyjazd, koncerty, a na przeżycie dostawało się jakieś głodowe kieszonkowe, które ledwie starczało na coś do jedzenia. Idę więc do bagażowych i mówię: Jestem piosenkarką z Rosji. Jadę do Sopotu, wymyślcie coś, pomóżcie. A oni, że proszę bardzo, tylko muszę się z nimi napić. Wypiliśmy. Powiedziałam, że mam jeszcze szampana. A oni, że szampana wypijemy w drodze powrotnej, jak już będę wracać z nagrodą. I ci bagażowi znaleźli organizatorów, załatwili mi transport, zapłacili za taksówkę. Co to byli za ludzie! W Sopocie zaśpiewałam „Wsio Mogut Koroli” i wygrałam! W drodze powrotnej oczywiście rozpiliśmy szampana z moimi znajomymi z lotniska.

Piosenka Królowie mogą wszystko pokonała inne utwory konkursowe nie tylko dzięki swej energiczności; towarzyszącej jej oprawie kabaretowej, o jaki zatroszczyła się A. Pugaczowa; ale też wyrazistej osobowości Rosjanki. A. Pugaczowa zakończyła wystąpienie zamaszystym ukłonem w szerokiej sukni-pelerynie i oryginalnym gestem, w którym uniosła rękę w taki sposób, iż widzom wydawało się przez chwilę, że to sama wokalistka ma na głowie złotą koronę. A była to tylko dłoń wokalistki.

A. Pugaczowa za czasów Związku Radzieckiego w przeciwieństwie do wielu innych wykonawców bloku wschodniego w ogóle nie śpiewała piosenek socjalistycznych, tematyka polityczna była jej zresztą zawsze obca. Zapytana o warunki pracy przed 1991 r. i ewentualne kary za niepoddawanie się woli władz radzieckich, A. Pugaczowa odpowiada:

Czym mogli mnie wówczas ukarać? Zawsze mówiłam: usuniecie mnie z estrady, będę książki pisać. Zakażecie książek - będę rysować, zabronicie i tego - coś wymyślę, ale będę żyć tak jak ja sama zechcę. (...)
Gdy zobaczyłam, że już na dobre chcą mnie usunąć z estrady, zdecydowałam, że to ja sama wcześniej z nią skończę, ale z takim skandalem, żeby aż wszystkim się gorąco zrobiło. Uszyłam sobie suknię - bardzo skromną, z guzikami z przodzu. Chciałam wyjść w niej na scenę w Dzień Milicji. Pomyślałam - zaśpiewam, a potem jak nie rozepnę wszystkich guzików, a tam samo bikini. Wszystko na żywo w telewizji. Co oni potem ze mną zrobią, nieważne. (...)
Ale triumfalnego odejścia nie było... Bóg mnie uratował. Mnie uratował, ale kogo innego już nie. Umarł Breżniew i koncert na Dzień Milicji odwołali. A tak weszłabym w annały historii!


Nieraz A. Pugaczowa odnosiła się także do samej Polski i polskiej muzyki. Wiadomo, że najbardziej ceni twórczość Czesława Niemena oraz Ewy Demarczyk. A z muzyki poważnej niezwykle lubi wykonywać nokturn dis-moll Fryderyka Chopina (A. Pugaczowa jest profesjonalną pianistką). W 2009 r. A. Pugaczowa przyjedzie do Polski. Oprócz dania koncertu, chce także zobaczyć miejsca, które widziała jeszcze jako gwiazda Związku Radzieckiego.

Poniższa piosenka to jeden z największych hitów A. Pugaczowej. Pochodzi ona z filmu Żenszczina, kotoraja pojot. Ostatnio skandal wywołało bezprawne wykorzystanie przez amerykańskiego rapera 50 Centa fragmentu muzyki A. Pugaczowej. W jego piosence Piggy Bank motywy z kompozycji A. Pugaczowej powtarzają się kilkukrotnie. Tymczasem imię rosyjskiej piosenkarki nie pojawia się w żadnej adnotacji 50 Centa. Prawdopodobnie, raper usłyszał piosenkę podczas swoich ostatnich występów w Moskwie (np. na gali rosyjskiej Muz-TV, w której uczestniczyła też A. Pugaczowa). Póki co, A. Pugaczowa ani razu nie odniosła się do komercyjnego wykorzystania jej piosenki przez 50 Centa, chociaż media sugerowały jej wkroczenie na drogę sądową. 90. Sonet Szekspira utrzymywał się 13 miesięcy na samym szczycie krajowej listy przebojów. To niejedyny utwór A. Pugaczowej, który bazuje na tekstach W. Szekspira. Piosenkarka występowała w filmie Lubowju za lubow' (1983, Mosfilm), który był oparty na sztukach W. Szekspira.

Ałła Pugaczowa - Sonet Szekspira (ros. Сонет Шекспира), słowa: W. Szekspir; muzyka: A. Pugaczowa, 1978.

Poniżej - piosenka, która należy już teraz do klasyki rosyjskiej muzyki popularnej. Według badań opinii społecznej, właśnie ta piosenka jest dla 26% Rosjan najbardziej ulubioną kompozycją A. Pugaczowej. Natomiast sama wokalistka przyznaje, że niezbyt lubi tę piosenkę. Najbardziej podobają jej się z jej repertuaru inne, mniej znane utwory - tj. Lestnica i Koroliewa. Mimo tego, to właśnie Million ałych roz rozbrzmiewa w rosyjskim radio na 15 kwietnia, gdy wokalistka obchodzi swoje urodziny. Skądinąd dzień ma charakter wręcz państwowego święta. Od 12 do 18 kwietnia w rosyjskich telekanałach jest co dzień co najmniej kilka programów telewizyjnych związnych tematycznie z A. Pugaczową. A. Pugaczowa dostaje wówczas swój milion róż. Choć A. Pugaczowa przyznaje, że jej ulubionymi kwiatami są raczej śnieżyczki i fiołki... A same kwiaty nie purpurowe - a żółte. Co więcej - w dniu 15 kwietnia odwiedzają ją często politycy całej sceny politycznej - od Borisa Niemcowa po Władimira Żyrinowskiego. Ten drugi zaszokował niegdyś wszystkich, gdy w efirze telewizyjnym powiedział: Wszyscy wielcy ludzie urodzili się w kwietniu - Szekspir, Pugaczowa, Lenin i Żyrinowskij.

Wokalistka przyznaje też, że obchodzi również inne osobiste święto. To pierwsza niedziela wiosny. A. Pugaczowa zaprasza wówczas wszystkich bliskich; przynoszą oni ze sobą dziesiątki żółtych kwiatów. Później razem rozdają te bukiety wszystkim przechodniom na ulicach, którzy wydają się być smutni, przygnębieni.

Ałła Pugaczowa - Milion purpurowych róż (ros. Миллион алых роз), słowa: A. Wozniesienskij; muzyka: R. Pauls, 1983.


A. Pugaczowa wystąpiła już w kilkunastu muzycznych filmach. Zawsze w roli głównej. Najnowszymi filmami z jej uczestnictwem są obrazy filmowe Za dwumia zajcami (2002) oraz Koroliestwo kriwych zierkał (2007). Bez wątpienia jednak największą sławę przyniósł jej film Żenszczina, kotoraja pojot (wspomniany już na stronie). Poniższa piosenka pochodzi z jednego z filmów, którego bohaterką stała się sama A. Pugaczowa. Pokazuje on etapy twórczości wokalistki. Film zatytułowany Priszła i goworiu (1985, Mosfilm) został uznany najlepszym filmem 1986 r. według czytelników Komsomołki. Film z początku nosił roboczy tytuł Ałła, składa się z 15 kompozycji muzycznych, w tym utworu Iwan Iwanycz - bez wątpienia jednej z najbardziej „sowieckich” piosenek A. Pugaczowej. Piosenkę wykonuje wówczas 30-letnia wokalistka. Uwaga: niska jakość obrazu.

Ałła Pugaczowa: Iwan Iwanycz (ros. Иван Иваныч); słowa: I. Rieznik; muzyka: A. Pugaczowa, 1985.

Wywiad

Poniżej prezentujemy „wywiad oraz zdjęcia z ekskluzywnej fotosesji pierwszej gwiazdy rosyjskiej estrady”. Wywiad ukazał się 14 lipca 2008 r. (przeddzień urodzin piosenkarki) w rosyjskim wydaniu czasopisma HELLO! Był to nie tylko temat okładki, ale i roku dla periodyku, ponieważ A. Pugaczowa wyjątkowo rzadko udziela tak wyczerpujących wywiadów. Opracowanie wywiadu: Nina Susłowicz, fotografie: Wład Łoktiew.

O twórczości, uczuciach, władzy i samotności

„Sesje zdjęciowe to dla mnie prawdziwa męka! Najśmieszniejsze, że sama nie umiem ich robić, a nie wiedzieć czemu wszyscy są przekonani, że umiem i co najważniejsze lubię je. Moja ostatnia sesja zdjęciowa była 10 lat temu w pierwszym rosyjskim Vogue, tam wszyscy aż szlochali od mego grymaszenia.” - z takimi słowami Ałła Borisowna wchodzi do luksusowego hotelu Ritz-Carlton. Sławny głos z tak charakterystycznymi szemrowymi alikwotami prędko zapełnia cały pokój, a nasi fotografowie jakoś mimowolnie przechodzą na półszept. Dwugodzinne oczekiwanie wreszcie się skończyło - A. Pugaczowa jest już gotowa na sesję. Jej czerwony płaszcz nawet nie daje znać, ale wręcz głośno ogłasza o królewskim statusie jego właścicielki. Za kilka minut przezroczysty sześcian windy uniesie nas na dach hotelu - latem znajduje się tu restauracja ze zdumiewającym widokiem na Kreml, a teraz wśród pustki są tylko bryzgi wiosennego deszczu. A. Pugaczowa kieruje się tam, potem obraca się do kamery i podrywa rękę do góry. Plisy jej płaszcza napełnia wiatr, czerwona tkanina powiewa niczym całun, błyskawicznie dach hotelu staje się sceną, kremlowskie wieże i miasto na dole - dekoracją, a zasłona deszczu - kurtyną, my jesteśmy widzami.

Za trzy godziny w ogromnej sypialni równie ogromnego hotelu, będącego w czasie sesji kostiumernią, charakteryzatornią i miejscem odpoczynku, A. Pugaczowa usiądzie przy stoliku, aby wypić filiżankę kawy, a wreszcie - zapalić pierwszego tego wieczora papierosa. I właśnie to drugie dostarcza jej wyraźnej rozkoszy. Chyba już czas rozpocząć rozmowę.

- Cechuje Panią pewna wyjątkowa cecha. Wydaje się wiedzieć o Pani wszystko, a jednocześnie nic. To taka stylizacja?
- Żadna stylizacja. Po prostu tak żyję. Kiedy wymyślają coś o mnie w mediach, sama niczego nie dementuję, uśmiecham się - dobrze, nawet bardziej interesująco niż w życiu. Jeśli wymyślają coś okropnego, przypinam to wręcz jak kwiatek do sukni. Co może być nudniejszego od nieskazitelnej reputacji? Jeśli będę mówić prawdę będzie to nudne. To praca, rodzina, obowiązki, twórczość, krew, pot, łzy... Komu to potrzebne? Chociaż w mym życiu i bez tych wszystkich bajek było niesamowicie dużo interesującego. Zapewne można i o tym powiedzieć... kiedyś. Nastąpi taki moment. A jeśli nawet nie, to też nic złego.
- Pani sława, władza, autorytet są tak absolutne jak bezsporne. Na początku swej drogi życiowej marzyła Pani o czymś podobnym?
- O tym co się wydarzyło nawet marzyć nie mogłam! Zawsze coś sobie wyobrażałam, ale nie do takiego stopnia. Nie do tego stopnia! I kiedy to wszystko się już zaczęło, to każdy następny dzień wydawał mi się być tym ostatnim. Tak więc nawet nacieszyć się sławą do dziś nie zdążyłam.
- Czyżby to uczucie, iż wszystko jutro się skończy nigdy Panią nie opuszczało?
- Nigdy. Dlatego też na swe solowe koncerty zawsze wychodziłam jakby w ostatni raz. Może właśnie dlatego widzowie dostawali na nich całą mnie - do kropli. Prawda, z czasem zaczęłam czuć się coraz gorzej z takim przeświadczeniem. Powiem: „Jak w ostatni raz”, a czuję: tragedia się zaczęła! Ach! (śmieje się) Z wiekiem zmieniłam to hasło. Teraz mówię: „Jak w pierwszy raz!”

O Katarzynie Wielkiej i samotności

- Jakie z obecnych zajęć podoba się Pani najbardziej? Czym chciałaby się Pani zajmować?
- Radio bardzo mi się podoba! (Radio Ałła zaczęło nadawać w 2007 r. - red.) Dzięki niemu wynagradzam sobie teraz to, co w pewnej mierze w życiu swym przeoczyłam - kontakty z przyjaciółmi, interesującymi ludźmi. Co jeszcze? Chciałabym zagrać rolę w filmie... W prawdziwym kinie.
- I zagrać na przykład Katarzynę Wielką.
- Dlaczego mi wszyscy cały czas o Katarzynie Wielkiej mówią?!
- Kto mówi?
- Wszyscy! Historycy mówią, że jestem do niej podobna, jasnowidze - że w przeszłym życiu nią byłam. Nigdy nie przywiązywałam do tego wagi, ale kiedy raz pojawiłam się w apartamentach Katarzyny w Petersburgu, to...
- ... poczuła Pani, jakby była tam już wcześniej?
- Po prostu zobaczyłam, że jej styl, gust są takie moje! Wnętrza, nawet tapety - wszystko było takie, jakie lubię. Ale już Elżbieta nie. Wspaniałość, okropny luksus - kompletnie nie według mych upodobań. Ale ogólnie to jakaś głupota (śmieje się), chociaż ja też rządziłam. I rządze. Na scenie.
- Ale nie jest sekretem, że niedolą tych, co rządzą jest samotność.
- Ależ oczywiście.
- To cecha władzy czy zapłata za nią?
- Nie. To jej nieodzowna cecha. Przecież mowa o wewnętrznej samotności. O uczuciu, że nikt mnie do końca nie zna. Nie rozumie. Przeświadczenie, iż więcej robię dla innych niż oni dla mnie. Wewnętrzne i zewnętrzne odosobnienie. Oto te cechy.
- A jak sukces wpłynął na Pani charakter, zmienił on Panią?
- Tak naprawdę jestem całkiem skrytym i zamkniętym człowiekiem. Nawet na fotografiach z dzieciństwa nigdy nie się uśmiechałam, zawsze gdzieś na stronie, w kącie. Tak samo w życiu - chciałam się gdzieś skryć, aby nikt mnie nie ruszał. Scena mnie uwolniła - przecież musiałam na niej obcować z tłumami. Wraz z sukcesem przyszło to wyzwolenie.

O przyjaciołach domu i grze w kasynie

- Krąg Pani przyjaciół zwęził się z czasem?
- Życie samo pokazało, kto jest przyjacielem. Długo żyję, od dawna śpiewam, u początków mej kariery wokół mnie były masy ludzi, których uważałam za swych przyjaciół. Ale jeden kamyk z góry upadł - i gdzieś się rozbiegli.
- Co to za „kamyk”?
- Tak... była historia. Pieniędzy nie było, sytuacja bankructwa, zabawy się skończyły i wszyscy się raptem rozpłynęli, zostali tylko niektórzy, którzy lubili mnie nie za bogactwo, hojność, mą gwiazdę. Po prostu lubili. Bardzo cenię takich ludzi.
- Są oni dziś razem z Panią?
- Są ze mną. A ja z nimi. (uśmiecha się bardzo czule)
- A jak spędza Pani dzień, kiedy nie ma żadnych szczególnych obowiązków? Kiedy jest Pani w domu.
- Uwielbiam swe mieszkanie. To takie gniazdo, tylko moje, myślę że i Katarzynie Wielkiej spodobałoby się! Mieszkanie samo po sobie nieduże, ale tak wygodne, gdzie nie spojrzę, to mnie sobą cieszy. A co robię... To rzeczywiście pytanie. Nie ma dnia, żebym czegoś nie robiła. Nawet jeśli na sofie oglądam telewizję, to jeszcze nie znaczy, że coś tam widzę. Ja nawet męczę się tym, że w głowie cały czas idzie praca. Jedna myśl odejdzie, pojawi się druga. Wewnętrzny głos szepcze: „Uspokuj się już! Wystarczy! Oglądaj telewizję.” Oglądam. Na jednym kanale gliny, na drugim kogoś zabijają. Wyłączam i idę. Do przyjaciół albo do kasyna. Co prawda, nie tyle pograć, co porozmawiać. Tam złożyła się już spora grupka ludzi - znanych, radosnych, interesujących. A gram nieobowiązkowo, na to żadnych pieniędzy nie starczy. Lubię jeszcze pojechać na daczę, do bani (rosyjską łaźnię - red.), pospacerować. Wezmę swojego psa i naprzód - po polach, lasach. (po przerwie) Kocham życie. Ach jak kocham!
- We wszystkich jej dziedzinach?
- Wszystkich.
- Także gdy zmusza cierpieć?
- Wtedy nie lubię! (śmieje się) Ale co będzie ze mną jest mi prawdę mówiąc wszystko jedno. Najważniejsze, żeby u moich bliskich wszystko było dobrze. U córki, wnuków. To moje szczęście.

O najbliższych

- Jaką jest pani mamą, babcią?
- Jaką? Tylko zadzwonią do mnie - już biegnę do nich. Albo sama wpadnę dowiedzieć się, jak u nich. Jesteśmy szczęśliwi, spokojni, ponieważ jesteśmy ze sobą. To najważniejsze.
- Nikita ma teraz nieprosty wiek.
- Tak, ma swoje życie, swoją drogę. Ile by nie proponować dzieciom uczyć się na naszych błędach, wszystko to jest bez najmniejszego sensu. Kristinę także nieraz zatrzymywałam. Wracała do domu, zmęczona, zdenerwowana. Dzwoni: „Porozmawiaj choć ty z nim!” Jadę porozmawiać. Mimo wszystko ogólnie jest wszystko w porządku u niego. Pierwsza samodzielna praca, główna rola w filmie Grigorija Konstanopolskiego (W gostiach u $kazki - red.) Co on tam robił? Ani ja, ani matka tego nie wiemy. Ja też mało wiedziałam, gdy Kristina była na planie filmu Czuczela. Jeśli rodzice wtrącają się w pierwsze samodzielne prace, to nie jest to już praca tylko jednej osoby. Nikita musiał poczuć odpowiedzialność. I odczuł ją. Natomiast okropnie było jemu wstyd, gdy w mediach powiedzieli, że to babcia ingerowała w zdjęcia i w dodatku mało co nie zmieniła zakończenia filmu. On wtedy tak przeżywał: „Ach, Ałła, zobacz co oni wypisują!”
- Od czego chciałaby Pani wystrzec wnuków?
- Od ubóstwa, niezadowolenia życiem. Nikicie piszę teraz coś w rodzaju przykazań, pięknie całość wydrukuję i podaruję na urodziny. To rzeczy całkiem elementarne, na przykład: „postępuj z każdym tak, jak chciałbyś, aby postępowali z tobą”. Bardzo prosto powiedzieć, ale trudniej zrobić aby doszło wprost do serca. Niech przeczyta to jak najwcześniej.

O uczuciach, rozstaniach i laurach

- Proszę powiedzieć, co dla Pani jest ważniejsze - czy aby Pani lubiła, czy aby Panią lubili?
- Życie pokazało, że najważniejsze jest, abym to ja lubiła, kochała. Jeśli już kogoś pokocham, to nikt nie odrzuci tych uczuć. Niekiedy kochałam i nawet nie mogłam sobie wyobrazić, aby drugi człowiek nie będzie mógł być ze mną na dłużej, ale cieszyłam się każdym dniem tej miłości. Oczywiście jak każda kobieta chciałam wyjść za mąż raz na całe życie, ale... taki już jest los. Za to moja Kristina długo, długo szukała i wreszcie znalazła.
- Rozczarowania Pani nie zniechęcają?
- Lepsze są rozczarowania w miłości niż jej brak. Taka jest moja zasada.
- Na początku naszej rozmowy powiedziała Pani, że nie lubi Pani cierpieć. A jaka może być miłość bez cierpienia?
- U mnie w miłości nie było cierpienia. Było przeżywanie. Z tym że więcej ja zazwyczaj przeżywałam za innych niż za siebie. Nieraz się rozstawałam. Rozumiałam, że z danym człowiekiem przyszedł czas na rozstanie. Ludzie, których kochałam, byli dla mnie jak szczeble dla rakiety - idę w górę, a one stopniowo uciekają...
- A teraz już stopnie nie są potrzebne? Pani pewnie teraz jest na orbicie.
- Już na Marsie! Razem z Żanką Aguzarową! (rosyjską piosenkarką, która mówiła o kontaktach z Marsjanami - red.)
- Czy ma Pani jakikolwiek żal o sprawy, które nie spełniły się? Nie tylko w aspekcie uczuć.
- Przeszłości nie rozpamiętuję. Oczywiście, kiedy spotykamy się z przyjaciółmi, z Rieznikiem, Bołdinem, to wspominamy o przeszłości, ale tylko o tych najśmieszniejszych i najważniejszych historiach. Wspominamy, jacy byliśmy, ale zdajemy sobie sprawę, że nadal tacy jesteśmy. A tak w ogóle, to żyję teraźniejszością, myśląc o przyszłości. Wokół mnie jest bardzo dużo młodych, utalentowanych, wspaniałych ludzi. To cieszy.
- Ale Pani przywykła czuć się tą jedyną?
- Jaką jedyną? Mam własne miejsce, swój piedestał. A tam wokół jeszcze dużo takich cokołów.
- Mówiąc o sobie powiedziała Pani o piedestale, a odnośnie innych - o cokołach.
- Całkiem przypadkowo! (śmieje się) Wszyscy mają swe piedestały. Pytanie tyczy się czegoś innego - czy ludzie rozumieją, kiedy i skąd przyjdzie zejść i odejść. Spokojnie odnoszę się do takiej perspektywy, ponieważ już nieco ku temu zrobiłam. Nieprzyjemnie będzie temu, kto przypadkowo wszedł i oto przyszedł już czas na zwolnienie miejsca.

O wolności i stosunkach z władzą

- Co mnie w ostatnim czasie wszyscy o związki z władzą pytają? Na NTW robili program i również pytali o czasy radzieckie.
- Pewnie wszystkich interesuje to, jak Pani, jako jedna z nielicznych była całkiem wolna w całkiem niewolnym państwie. To był taki protest?
- Żadnego protestu nie było. Wszystko było prostsze - scena była dla mnie lekarstwem, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Miałam od dzieciństwa pewną fobię - nie wiedzieć czemu dobrze czuję się tylko w jednolitej, jednobarwnej i niezbyt obcisłej odzieży. Tkanina, jej kolor - wszystko to ma znaczenie. Kiedy Wiaczesław Zajcew wymyślił mi ten chałat, po prostu rwałam się na scenę, ponieważ było mi na niej fizycznie lepiej niż w realnym życiu! A co ma się wolności... Repertuar wybierałam, jaki chciałam, śpiewałam jak chciałam. Jest dla mnie zagadką, jaki to był we mnie magnetyzm, że na wszystko mi pozwalali. Niechętnie, ale pozwalali. Oczywiście, wyzywali, narzekali, to krzyżyk na scenie nie schowałam za dekolt, to spódnica za krótka... Swoją drogą elegancka to była spódnica, jeszcze Kristina nią później nosiła.
- Strachu żadnego nie było? Nie bała się Pani, że kiedyś kara może Panią spotkać?
- Czym mogli mnie wówczas ukarać? Zawsze mówiłam: usuniecie mnie z estrady, będę książki pisać. Zakażecie książek - będę rysować, zabronicie i tego - coś wymyślę, ale będę żyć tak jak ja sama zechcę. Z uczuciem tej wewnętrznej wolności. Im to się nie podobało. Był co prawda czas, gdy chcieli się mnie już pozbyć.
- Kiedy konkretnie to było?
- Zaraz Pani usłyszy. Gdy zobaczyłam, że już na dobre chcą mnie usunąć z estrady, zdecydowałam, że to ja sama wcześniej z nią skończę, ale z takim skandalem, żeby aż wszystkim się gorąco zrobiło. Uszyłam sobie suknię - bardzo skromną, z guzikami z przodzu. Chciałam wyjść w niej na scenę w Dzień Milicji. Pomyślałam - zaśpiewam, a potem jak nie rozepnę wszystkich guzików, a tam samo bikini. Wszystko na żywo w telewizji. Co oni potem ze mną zrobią, nieważne.
- Mówiła Pani komuś o swych planach?
- Niektórzy wiedzieli, co chcę zrobić. Zniechęcali mnie, ale swego postanowienia nie zmieniłam. Chciałam skończyć! Pisali w gazetach, że usiadłam na kolana jakiemuś mężczyźnie w pierwszym rzędzie na koncercie, to jeszcze inne kłamstwa. Kłamać tak zaczęli ohydnie. Ale triumfalnego odejścia nie było... Bóg mnie uratował. Mnie uratował, ale kogo innego już nie. Umarł Breżniew i koncert na Dzień Milicji odwołali. A tak weszłabym w annały historii!

O talancie, Madam Broszkinie i pieśniach - ptakach

- W jednym z wywiadów Pani powiedziała: „Talent to wieczny ogień, którego nie da się zgasić...”
- Ja tak powiedziałam?
- Przynajmniej tak można przeczytać w Internecie.
- Ha!
- Więc można zgasić talent?
- Talentowi można nie dać się ujawnić, nie dać mu pieniędzy na rozwinięcie swych możliwości. Ale talentu nie można zniszczyć, jeśli tylko jest u człowieka. Najważniejsze jest to, aby iść swoją drogą. Lepiej już nawet żebrać niż kręcić słabe filmy i śpiewać słabe piosenki.
- W latach 70-tych i 80-tych zdobyła Pani publiczność piosenkami - spowiedziami, które obfitowały w świetne teksty i melodie. „Priszła i goworiu”, „Nie otriekajutsia lubia”, „Kak triewożen etot put'”... Ale stopniowo Pani repertuar stawał się inny. Powstały parodie jak „Nastojaszczij połkownik” i „Madam Broszkina”...
- To dla mnie przyjemność śpiewać takie piosenki. Jeśli tylko się udają.
- Tak, są śmieszne, prawdziwie aktorskie. Ale dlaczego zaszła ta przemiana? Co się zmieniło? Czas? Pani sama?
- Nie wiem... Coś się na pewno zmieniło. Jestem kobietą, która śpiewa - ja siebie piosenkarką nigdy nie nazywałam - poczułam, że dramaturgia i tragedia nie są dziś potrzebne ludziom. Powiedziałam sobie: pogłupiejmy trochę, zróbmy coś lekkiego, o czym mówią. Nie tylko śpiewać, ale też żyć zaczęłam lżej. W efir, jak w powietrze, wypuszczam ptaki. Niech lecą piosenki - ptaki!
- Czy był w Pani życiu moment, kiedy Pani sama powiedziała sobie, że zrobiła wszystko co mogła?
- Kiedy stworzyłam program „Izbrannoje”... w jakim to było roku nie pamiętam (w 1998 r. - red.), a potem jego zapis wyszedł na CD i DVD, powiedziałam sobie: „Zrobiłaś tak, jak powinna była zrobić właśnie Ałła Pugaczowa”. (...) Oczywiście organizuje i dzisiaj solowe koncerty, ale pracuję licho, ludzie tego nie dostrzegają, są zadowoleni, ale sama świetnie rozumiem, że dalej jest już tylko cisza. Jeśli nie znajdę czegoś innego.
- Ale przecież Pani znajdzie?

Ona jednak już tylko powoli pali i milknie. Potem gasi papierosa i uśmiecha się...

(Kliknij na poniższe zdjęcia dla uzyskania powiększenia.)

Polecamy

Radio Ałła to dwie piosenki A. Pugaczowej na godzinę, do tego wiadomości i programy rozrywkowe. Niestety radia nie można odbierać w polskich odbiornikach. Jest natomiast dostepne na oficjalnej stronie radia Ałła: www.radioalla.ru. Wystarczy tylko wybrać symbol z nutą i napisem Слушай On - line w dolnym, prawym brzegu ekranu. Radio, otworzone 20 lipca 2007 r., już w grudniu znalazło się w dziesiątce najpopularniejszych rozgłośni Rosji. Radio Ałła to 100% rosyjskiej muzyki (rzadziej brzmią piosenki z in. republik WNP). W audycji Ałło, Ałła słuchacze mogą w efirze radia zadać pytanie piosenkarce. A padają one najprzeróżniejsze - od Czy widziała Pani UFO? po Jeśli kobiecie lat 40, a mężczyźnie - 30, to źle?

Ałła Pugaczowa - fenomen piosenkarstwa rosyjskiego to książka Grzegorza Piotrowskiego (wydaw. Adam Marszałek, Toruń 2003) składająca się z czterech rozdziałów: I. Biografia, II. Repertuar, III. Styl wykonawczy, IV. Typologia i periodyzacja twórczości. Blisko 200-stronicowe opracowanie pomoże lepiej poznać A. Pugaczową każdemu czytelnikowi.

Kontakt

Zapraszamy na FORUM poświęcone m.in. Alle Pugaczowej. Zachęcamy też do wpisania się do KSIĘGI GOŚCI.

Masz pytania? Wiesz coś więcej? Napisz! Nasz adres: rosyjska-muzyka@mail.ru.
Zobacz też: Petersburg.ovh.org - po polsku o Sankt Petersburgu